Miałem dziś okazję reanimowac Windowsa 98 z jakimś badziewiem, po starcie i załadowaniu explorera ten dostawał freeza. Kombinująć trochę odpaliłem IE i pobrałem Avasta, wykrył coś ale nie wyleczył choróbska. Wczesniej ustaliłem że problem stanowi explorer i kiedy podmienimy go na cokolwiek innego (tutaj notepad) wszystko działa
W pewnym momencie przypomniałem sobie o programach marki Sysinternals, a dokładniej o Autoruns. Programik pokazuje wszelkie aplikacje, usługi czy nawet moduły które ładowane są wraz z systemem czy uruchomieniem explorera bądź IE. Odpaliłem, wyłączyłem kilka bardziej podejrzanych procesów i… pomogło
Ja jestem zadowolony z siebie, a Avast ma u mnie minusa ;]
Poza Autoruns przydać się jeszcze może RootkitRevealer, TCPView (do ustalania co za proces otwiera podejrzane połączenia), no i oczywiście Process Explorer.
Nie twierdzę że antivirusy są złe, ale sam żadnego nie posiadam. Myśle że bardziej liczy się kultura używania komputera, bo jak widać antyvirusy nie zawsze wykryją te badziewy, albo nie będą potrafiły ich skuteczenie usunąć


Liczy sie bardziej kultura uzywania, chyba ze jest to komputer dzialajacy w duzej sieci, gdzie jest duzo “niekulturalnych” uzytkownikow - ktorzy stanowia wylegarnie dla wszelkiego rodzaju paskudztw. A czasem sie poprawki nie zdazy na czas sciagnac…
No w przypadku wielkich sieci to tak..
W Twojej sytuacji sieciowej
możesz pozwolić sobie na nieużywanie antywirusa czy firewall’a, ale zapraszam do mnie - od razu coś zainstalujesz :].
ja avasta mam dla zasady, bo gówno mi żadnego wira nie wykryło do tej pory (jakoś w to nie wierzę).
a co do wirusów - też często korzystam z tego typu rozwiązań, lub ściągam z netu jednorazową szczepionkę ^^
no download poker holdem not real money…
permutes.incremental modernly creativeness basses fawns …
credit card bad credit unsecured instant approval…
belle decomposable Farnsworth …
great west life annuity insurance company…
deploys shown wireless bravo.taproot:doings …