Wpis nie przedstawia moich poglądów politycznych. Jest to jedynie opis wrażeń z wizyty w siedzibie parlamentu trzeciej RP.

Zacznę może od tego jak się tam znalazłem. Mianowicie moja szkoła otrzymała Znak Jakości Interkl@sa, toteż znalazłem się w delegacji która pojechała na uroczystość. Jak już wspominałem uroczystość miała miejsce w Sali im. Konstytucji 3 Maja w budynku Parlamentu RP. Uroczystość jak uroczystość, kilka przemówień. Ku mojemu (i nie tylko) rozczarowaniu nie obecni byli (a mieli być) Premier Marcinkiewicz, Wicepremier Giertych, Marszałkowie Sejmu (obecny i były). Wysłali jakichś swoich wysłanników, także nie było żadnego z bardziej znanych polityków. Po przemówieniach rozdali pamiątkowe tablice oraz nagrody w formie różnego rodzaju oprogramowania (encyklopedie, do zarządzania szkołami, etc.). Widać było raczej małe zainteresowanie prasy całym zajściem, no cóż, w polskich mediach więcej mówi się o rzeczach negatywnych niż pozytywnych…

Po tym wszystkim mieliśmy obiad, w sejmowym barze i restauracji. Szczerze powiedziawszy to byłto dla mnie najważniejszy punkt programu, chciałem spróbować jak jedzą posłowie. Dania nie skomplikowane, ale za to bardzo dobre. Jak by nie było posłów całkiem nieźle karmią :)

Jako że w poniedziałek nie było obrad, toteż zwiedzaliśmy cały kompleks budynków. Sala obrad jest dużo mniejsza niż wydaje się z transmisji w TV. Przyznam że spodobał mi się sposób oświetlenia korytaży w budynku, sprawia wrażenie przestrzeni :)

To co teraz napiszę wydaje się być dość przewrotne… w Sejmie jest jak w zoo… ale nie bynajmniej ze względu na posłów czy polityków. Przez sejm przewijały się masy…nie, nie reporterów…wycieczek szkolnych. To wszystko wzbudza tylko takie a nie inne wrażenie ;)

Na koniec kilka pamiątkowych zdjęć w Sali Kolumnowej i 4 godziny w samochodzie w drodze do domu.