P1070794.jpg

Od pewnego czasu nosiłem się z zamiarem zakupu konwertera szerokątnego do mojego FZ30. Niestety takie cuda do najtańszych nie należą, a jakość zdjęć nie jest rewelacyjna (jedynym wartym zakupu jest Raynox HD-6600PRO, za ponad 500 PLNów). Ostatnio na Cyberfoto trafiłem na wątek opisujący jak można coś takiego przygotować w domowym zaciszu. Szkoda tylko że zaszyty był w dziale Fuji, tak trafiłbym na to dużo wcześniej. Następnego dnia przystąpiłem do realizacji.

Najtrudniejszym zadaniem okazało się zakupienie odpowiedniej soczewki, w moim mieście nie udało mi się zakupić satysfakcjonującej mnie soczewki. Ba! w jednych “usługach optycznych” powiedziano mi że moga przyszlifować do okularów, itp. ale luzem nie sprzedadzą. U innego ‘optyka’ musiałem tłumaczyć że chodzi o soczewki szklane, nie kontaktowe. Soczewkę udało mi się kupić w pierwszym napotkanym optyku w Łańcucie i tam taka sprawa nie wzbudziła większego zdziwienia. Wczoraj szukałem przy okazji w Przemyślu mocniejszych soczewek. Dziwne że praktycznie u każdego “optyka” pytaja do czego to potrzebne, tak jakby optyk = okulary.

Soczewka ma moc -10 dioptrii i średnicę 65mm - idealne parametry do zamontowania do FZ30. Pierwszym problemem takowej konstrukcji jest ostrzenie, nie jest to jednak problem poważny - wystarczy włączyć w aparacie tryb AF Macro. Pojawił się również problem mocowania soczewki - sprawa jest również równie prosta, lecz wymaga kilkunastu minut zabawy. Zrobiłem papierową tuleję, którą zakładam na mocowanie aparatowego tulipana - soczewka ma prawie identyczną średnicę i jest wciśnięta w tuleję. Aby wszystko się trzymało okleiłem soczewkę oraz tuleję taśmą izolacyjną - nie ma mowy o ślizganiu czy wypadnięciu soczewki. Sam “konwerter” trzyma się pewnie aparatu, lecz nie za mocno - bez używania większej siły można go założyć i ściągnąć. Całość okleiłem czarną taśmą izolacyjną - nie powinno szybko się zniszczyć i wygląda całkiem nieźle ;)

Po uruchomieniu sprzętu otrzymujemy ogniskową (z ekwiwalentu 35mm) ekwiwalent około 20mm, tak mówią przynajmniej szybkie przeliczenia, a do tego trochę lepsze czasy ;) Do tego przy szerokim kącie trudniej poruszyć - przyda się do robienia zdjęć bez lampy.

Przestrzegam że próba umieszczenia soczewki w oprawce filtra skończy się niepowodzeniem - soczewka musi być większa niż mocowanie filtra (przynajmniej tego na 55mm). Konstruktorom polecam również aby soczewka nie była na równi z końcem tuleji - a 3mm głębiej - taka odległość nie spowoduje winietowania (radzę jednak sprawdzić). Dekielki można również zrobić papierowe. Oczywiście nie aparat nie będzie w stanie ostrzyć gdy użyjemy zoomu, zakładając taki konwerter mamy stałkę 20mm ;)

Jedynym mankamentem tej konstrukcji jest soczewka nie posiadająca powłok antyrefleksyjnych - uszlachetnioną wersję można również kupić, bądź zamówić ale wzrosną koszty całej konstrukcji.

Czego potrzebujemy do wykonania takiego konwertera:

  • Soczewka, -10 dioptrii, można założyć mocniejszą, ale te są dużo droższe
  • Blok techniczny, 1 strona
  • Klej do papieru
  • Taśma izolacyjna, najlepiej czarna
  • Nożyczki

Oczywiście można u tokarza wykonać metalową tuleję lub obmyślić lepsze mocowanie ;) Na koniec dodam że soczewka kosztowała 19 złotych, a efekty? Sądze że nie gorsze od “tanich” konwerterów ;) Zniekształcenia wyglądają tak:

P1070800.jpg

Dość duże, w PS aby je skorygować należy ustawić w Remove Distortion aż +32. Soczewka dokłada również trochę abberacji chromatycznych, ale jest ich i tak mało, w porównaniu ze zdjęciami testowymi Raynoxa DCR-5000. Do zabawy wystarczy, szczególnie że jest to zabawka tania. Szczerze powiedziawszy wydaje mi się że dużo trudniej zrobić dobre zdjęcie szerokim kątem, ale to pewnie kwestia praktyki.

Zacząłem myśleć o podobnej konstrukcji, lecz telekonwertera. Aparat ma i tak niezłe tele - ekwiwalent 420mm, ale w celach naukowo-poznawczych można spróbować. Najpierw muszę poczytać o optyce ;) Mam już namiar na prawdziwego optyka ;)

Zdjęcia do porównania zniekształceń, etc.